Mężczyźni nie tylko nie uciekali na widok patrolu, a wręcz wyraźnie się ucieszyli. Okazało się, że osoby te nie wyrzucały śmieci nad rzeką lecz je sprzątały. Do tej pory strażnicy jedynie w mediach lokalnych słyszeli o Panu Waldemarze Woźniakiu, w końcu doszło do spotkania. Pan Waldemar, nasz lokalny ekolog, jak tylko usłyszał o poważnym problemie nad Bystrzycą wraz ze swym przyjacielem ruszył do akcji. Choć pracy jest tam bardzo dużo, z każdym dniem śmieci ubywa. Mamy nadzieję, że dzięki takim ludziom nasze otoczenie zostanie uwolnione od góry śmieci, a strażnicy skutecznie zajmą się karaniem osób, które niszczą i zaśmiecają nasze środowisko.