Świdnica liczy odpady. Bioodpady przebiły wszystkie dotychczasowe wyniki

Świdnica liczy odpady. Bioodpady przebiły wszystkie dotychczasowe wyniki

FOT. Urząd Miejski

W świdnickim systemie odpadów liczby nie pozostawiają złudzeń – mieszkańcy segregują coraz więcej, ale rachunek za śmieci rośnie równie szybko. Urząd Miejski analizuje raport za 2025 rok i widać w nim zarówno poprawę, jak i napięcie, które towarzyszy dziś wielu samorządom. Najmocniej wybija się biofrakcja, a zaraz za nią pytanie, jak utrzymać wygodę odbioru bez dokładania kolejnych kosztów do domowych rachunków. To opowieść o systemie, który działa lepiej niż kilka lat temu, lecz nadal wymaga ostrożnego prowadzenia.

  • Bioodpady wyraźnie rosną, choć śmieci zmieszane nadal ciągną wynik w dół
  • Tekstylia i PSZOK zmieniły rytm świdnickiej zbiórki
  • Opłaty stają się szczelniejsze, lecz recykling wciąż nie daje pełnego oddechu

Bioodpady wyraźnie rosną, choć śmieci zmieszane nadal ciągną wynik w dół

Raport przygotowany przez Wydział Gospodarki Odpadami Urzędu Miejskiego w Świdnicy pokazuje obraz bardziej złożony niż prosty bilans ton. W 2025 roku z terenu miasta odebrano 23 671,39 ton odpadów komunalnych. Największą część nadal stanowiły odpady zmieszane – 13 311,83 ton – ale to nie one przyciągają dziś największą uwagę urzędników.

Najmocniej wyróżnia się biofrakcja. Jej ilość przekroczyła 4 201 ton i była najwyższa od lat. Cztery lata temu było to około 2,6 tys. ton, więc wzrost jest wyraźny i trudno go zbagatelizować. Dla miasta to sygnał, że segregacja u źródła przynosi efekty, a kuchenne i ogrodowe odpady coraz częściej trafiają tam, gdzie powinny.

„Naszym nadrzędnym celem jest to, żeby Świdnica była po prostu czysta” – mówi wiceprezydent Krystian Werecki.

Samorząd przypomina przy tym, że dobry wynik nie bierze się z jednego rozwiązania. Liczy się codzienny nawyk, ale też to, czy system jest dla ludzi wygodny. Właśnie dlatego miasto stara się rozwijać odbiór możliwie blisko miejsca zamieszkania, zamiast spychać wszystko do jednego punktu na obrzeżach.

Tekstylia i PSZOK zmieniły rytm świdnickiej zbiórki

W ubiegłym roku jednym z trudniejszych tematów były tekstylia. Nowe obowiązki segregacyjne spadły na samorządy bez dodatkowego finansowania, więc Świdnica musiała zbudować rozwiązanie z kilku elementów naraz. Obok kontenerów prywatnych operatorów pojawiły się cykliczne zbiórki przy Urzędzie Miejskim, a później także mobilne akcje na osiedlach. Do tego dochodzi PSZOK, gdzie w 2025 roku przekazano ponad 20 ton tej frakcji.

To właśnie takie zbiórki, organizowane bliżej domów, okazały się dla mieszkańców szczególnie czytelne. Nie trzeba odkładać zużytej odzieży na później ani wozić jej przez pół miasta. Widać też, że temat nie jest jednorazowy – zainteresowanie każdą kolejną akcją pozostaje duże.

PSZOK przy ul. Metalowców pozostaje ważnym filarem całego systemu. W minionym roku mieszkańcy oddali tam ponad 604 tony odpadów, a wśród nich coraz więcej gabarytów, elektroodpadów i gruzu. Miasto wprowadziło też jedno z rozwiązań, które ułatwia planowanie wizyty: raz w miesiącu można przywieźć odpady w sobotę bez wcześniejszego umawiania. Od lipca termin wizyty ma być możliwy do rezerwacji również przez aplikację.

„Mieszkańcy cenią sobie właśnie ten wybór” – podkreśla Anna Tręda, główny specjalista Wydziału Gospodarki Odpadami.

Urzędnicy zwracają też uwagę, że do punktu trafiają pojedyncze skargi, ale nie zmieniają one ogólnego obrazu działania placówki. Jeśli coś budzi zastrzeżenia, miasto zachęca do zgłaszania spraw na bieżąco, zamiast opierać się na dawnych, często nieaktualnych opiniach.

Opłaty stają się szczelniejsze, lecz recykling wciąż nie daje pełnego oddechu

Raport odsłania także mniej efektowną, ale bardzo ważną stronę całego systemu. Świdnica uszczelnia deklaracje śmieciowe. Jeszcze w 2021 roku różnica między liczbą osób zameldowanych a zgłoszonych do systemu przekraczała 6,1 tys., a w 2025 roku spadła do około 3,2 tys. To wciąż sporo, ale kierunek zmian jest wyraźny.

W minionym roku wszczęto 151 postępowań administracyjnych, wystawiono 410 wezwań do wyjaśnień i prowadzono kontrole nieruchomości wspólnie ze Strażą Miejską. Dla miasta to nie jest tylko kwestia porządkowa. Jeśli część mieszkańców nie płaci, ciężar systemu spada na pozostałych, a to już prosty rachunek, którego nie da się obejść.

Problem w tym, że nawet większa ściągalność nie zamknie wszystkich kosztów. Samorząd dopłaca do gospodarki odpadami z budżetu miasta, tak jak większość polskich gmin. Alternatywą byłyby wyższe opłaty dla mieszkańców. Władze Świdnicy mówią o tym ostrożnie, ale wprost.

„Staramy się nie obciążać gospodarstw domowych ponad miarę” – zaznacza Krystian Werecki.

Największy test dotyczy jednak recyklingu. W 2025 roku Świdnica osiągnęła poziom 42,89 proc., przy ustawowym wymogu 55 proc. To oznacza, że do celu zabrakło sporo. Nie udało się też zmieścić w limicie składowania odpadów, który wynosił 30 proc. i został przekroczony.

Najlepiej wypadły bioodpady. Z punktu widzenia całego systemu to właśnie tam widać najmocniejszą zmianę. Wskaźnik ograniczenia masy odpadów biodegradowalnych przekazywanych na składowiska wyniósł 4,15 proc., przy dopuszczalnym poziomie 35 proc. To rezultat, który pokazuje, że mieszkańcy potrafią reagować na zasady segregacji, gdy system jest jasny i dostępny. Teraz podobnej dokładności urząd oczekuje przy plastiku, papierze i szkle. W 2025 roku z nieruchomości oraz punktów zbiórki odebrano między innymi 2 125,00 Mg tworzyw sztucznych, 1 453,92 Mg papieru i tektury oraz 944,91 Mg szkła.

Świdnicki raport nie jest więc ani laurką, ani ostrzeżeniem pisanym grubą kreską. To raczej dokładny stan licznika. Pokazuje system, który rozrasta się, coraz lepiej obejmuje różne frakcje odpadów i jednocześnie wchodzi w etap, w którym każda kolejna poprawa będzie kosztować więcej wysiłku, pieniędzy i dyscypliny.

na podstawie: Urząd Miejski Świdnica.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miejski). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.