Egzotyczny wyjazd zaczyna się wcześniej niż lot. Profilaktyka robi różnicę

Egzotyczny wyjazd zaczyna się wcześniej niż lot. Profilaktyka robi różnicę

Zanim walizka trafi na taśmę, organizm powinien mieć już własny plan obrony. Coraz więcej osób planujących dalekie wyjazdy przekonuje się, że w tropikach albo na drugim końcu świata nie wystarczy dobry hotel i bilet powrotny. W grę wchodzą szczepienia, ochrona przed komarami, rozsądne jedzenie i ubezpieczenie, które nie kończy się wraz z przekroczeniem granicy. Takie przygotowanie bywa mniej widowiskowe niż sam urlop, ale właśnie ono często decyduje o tym, czy podróż pozostanie przygodą, czy zamieni się w serię medycznych problemów.

  • Szczepienia i odporność nie znoszą pośpiechu
  • Woda z lodem i komary bywają groźniejsze niż sam lot
  • Apteczka i polisa domykają wyjazd od strony bezpieczeństwa

Szczepienia i odporność nie znoszą pośpiechu

Przygotowania do wyjazdu w odległe rejony świata powinny zacząć się na długo przed spakowaniem bagażu. W przypadku konsultacji z lekarzem medycyny podróży najlepiej nie czekać do ostatniej chwili, bo niektóre schematy szczepień wymagają kilku dawek podanych w odpowiednich odstępach czasu. Dlatego w źródłach medycznych pojawia się praktyczna granica co najmniej sześciu tygodni przed wyjazdem.

W zależności od kierunku podróży lekarz może zalecić ochronę przed durem brzusznym, wirusowym zapaleniem wątroby typu A i B, a przy części tras także szczepienie przeciwko żółtej febrze. To ostatnie bywa wymagane nie tylko ze względów zdrowotnych, lecz także formalnych, bo w niektórych państwach wpis do Międzynarodowej Książeczki Szczepień otwiera po prostu drogę na granicy. Główny Inspektorat Sanitarny, WHO i CDC od lat przypominają, że profilaktyka przed podróżą nie jest dodatkiem, ale pierwszą linią ochrony.

W Europie zagrożenia też nie znikają. Przy wyjazdach w lasy, góry i tereny zielone warto pamiętać o kleszczowym zapaleniu mózgu. To choroba wirusowa, przeciwko której nie ma leczenia przyczynowego, a skuteczna pozostaje jedynie profilaktyka szczepienna. Dla osób planujących aktywny wypoczynek poza miastem to ważna wiadomość, bo ukąszenie kleszcza potrafi zburzyć cały urlop znacznie dłużej niż na kilka dni.

Woda z lodem i komary bywają groźniejsze niż sam lot

Na miejscu najwięcej problemów sprawia zwykle to, co z pozoru wydaje się banalne. W krajach o niższym standardzie sanitarnym najbezpieczniej pić wyłącznie wodę butelkowaną, najlepiej z fabrycznie zamkniętym korkiem. Tą samą zasadę warto zachować przy myciu zębów. Kłopotliwe bywają też kostki lodu, bo często powstają z wody, której organizm podróżnego nie zna i może nie zaakceptować bez protestu.

Dobrą regułą przy jedzeniu pozostaje stara zasada: ugotuj, upiecz, obierz albo zrezygnuj. Obróbka termiczna i ostrożność przy surowych produktach zmniejszają ryzyko biegunki podróżnych, jednej z najczęstszych dolegliwości zgłaszanych po wyjazdach do Azji, Afryki czy Ameryki Południowej. W przypadku takiej infekcji organizm szybko traci wodę i elektrolity, dlatego w plecaku nie powinno zabraknąć środków nawadniających.

Równie ważna jest ochrona przed insektami. W tropikach komary mogą przenosić dengę, malarię czy zika, więc moskitiera, odzież z długimi rękawami i repelenty nie są przesadą, tylko rozsądnym standardem. Preparaty z DEET należą do najskuteczniejszych, a ich działanie ma jeden prosty cel – ograniczyć ukąszenia. Trzeba jednak pamiętać o kolejności stosowania: najpierw krem z filtrem, dopiero po wchłonięciu repelent. To drobny szczegół, ale właśnie takie szczegóły najczęściej decydują o skuteczności ochrony.

Apteczka i polisa domykają wyjazd od strony bezpieczeństwa

Karta EKUZ daje poczucie spokoju, ale tylko częściowo. Obejmuje leczenie w publicznym systemie ochrony zdrowia na terenie UE i EFTA, lecz nie pokrywa transportu medycznego do Polski. A to właśnie on w poważniejszych przypadkach potrafi kosztować dziesiątki tysięcy złotych. Dlatego przy wyjazdach poza Europę prywatne ubezpieczenie turystyczne nie jest dodatkiem dla ostrożnych, lecz jednym z filarów całego planu.

Dobrze dobrana polisa powinna obejmować nie tylko koszty leczenia, ale też assistance, tłumacza i transport do kraju. W przypadku wyjazdów do miejsc, gdzie medycyna jest wyjątkowo droga, jak Stany Zjednoczone czy Japonia, suma gwarantowana powinna być wysoka – w źródłach pojawia się poziom co najmniej 100 000 euro. Warto też sprawdzić, czy umowa obejmuje zaostrzenie chorób przewlekłych, bo to właśnie one często komplikują spokojny wypoczynek.

Na koniec zostaje apteczka. To nie powinien być przypadkowy zbiór saszetek, ale dobrze przemyślany zestaw na pierwsze godziny i dni w podróży.

– leki przyjmowane na stałe, spakowane w zapasie większym niż czas pobytu
– preparaty przeciwbólowe i przeciwgorączkowe
– środki na chorobę lokomocyjną i dolegliwości dróg oddechowych
– leki przeciwbiegunkowe oraz elektrolity do nawadniania
– spray lub inny preparat do dezynfekcji ran, jałowe gaziki i plastry

Warto dołożyć jeszcze krem z wysokim filtrem SPF 50+, okulary z ochroną UV i nakrycie głowy. Słońce w dalekich krajach bywa bezlitosne, a oparzenie skóry albo udar potrafią skutecznie skrócić nawet najlepiej zaplanowany urlop. W apteczce dobrze mieć również środek łagodzący po ukąszeniach owadów i preparat na drobne otarcia, bo w obcym miejscu nawet mała rana goi się zwykle wolniej, niż można by przypuszczać.

Tak wygląda podróż, która zaczyna się rozsądnie. Nie od zdjęcia na lotnisku, ale od kilku decyzji podjętych znacznie wcześniej.

na podstawie: Urząd Miejski w Żarowie.