Na Piątce w Strzegomiu zwolniono ruch. To dopiero pierwszy krok

Na Piątce w Strzegomiu zwolniono ruch. To dopiero pierwszy krok

Na krajowej piątce w Strzegomiu kierowcy jadą już przez dłuższy odcinek terenu zabudowanego, a to ma zmusić ich do zdjęcia nogi z gazu przed przejściem przy ul. Lipowej. Za zmianą stoi nie tylko wniosek gminy i policji, ale też pamięć o listopadowej tragedii, w której zginęły dwie piesze. To pierwszy ruch po serii rozmów, a nie finał sprawy. Mieszkańcy czekają teraz, czy za znakami pójdą kolejne, mocniejsze zabezpieczenia.

  • Znak przesunięty dalej od przejścia po tragicznym wypadku
  • Policja częściej patroluje rejon ul. Lipowej
  • Gmina czeka na dalsze ruchy drogowców

Znak przesunięty dalej od przejścia po tragicznym wypadku

Na fragmencie drogi krajowej nr 5 w Strzegomiu obowiązuje już nowa organizacja ruchu. Teren zabudowany został wydłużony od strony Jeleniej Góry w kierunku ronda im. ks. Jerzego Popiełuszki, dzięki czemu odcinek z ograniczeniem prędkości objął także fragment przed przejściem dla pieszych przy ul. Lipowej.

Zmianę wprowadziła Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad na prośbę władz gminy oraz policji. Decyzja nie wzięła się znikąd. Zapadła po listopadowym wypadku, w którym na tym przejściu zginęły dwie kobiety. Dla wielu osób w Strzegomiu to właśnie ten moment stał się punktem zwrotnym w rozmowie o bezpieczeństwie na „piątce”.

Komisarz Szymon Szczepaniak, naczelnik wydziału ruchu drogowego świdnickiej komendy, tłumaczy, że chodzi o stworzenie dodatkowego buforu przed przejściem i wymuszenie jazdy z prędkością 50 km/h. To ważne, bo na tak ruchliwej trasie sam znak bywa dopiero początkiem dyscyplinowania kierowców, a nie gwarancją, że naprawdę zwolnią.

Policja częściej patroluje rejon ul. Lipowej

W okolicy przejścia pojawiły się też intensywniejsze kontrole. Policja przypomina, że ostrożność dotyczy nie tylko osób za kierownicą, ale również pieszych, którzy w tym miejscu powinni liczyć się z niebezpiecznymi manewrami i z dużym natężeniem ruchu.

„Zabieg ten miał na celu przede wszystkim stworzenie buforu” – wyjaśnia komisarz Szymon Szczepaniak.

Z punktu widzenia kierowców zmiana jest czytelna: teren zabudowany zaczyna się wcześniej, więc prędkość trzeba ograniczyć już na dłuższym odcinku. Dla pieszych to z kolei sygnał, że sama korekta oznakowania ma dać służbom większe możliwości kontroli, zwłaszcza wobec aut nadjeżdżających od strony Jeleniej Góry. Właśnie z tego kierunku – jak podkreśla burmistrz – dochodziła większość tragicznych zdarzeń w rejonie ul. Lipowej.

Gmina czeka na dalsze ruchy drogowców

Burmistrz Krzysztof Kalinowski nie ukrywa, że na razie to tylko część potrzebnych działań. Z jego słów wynika jasno, że przesunięcie znaku poprawia sytuację, ale nie rozwiązuje całego problemu.

„Te działania są niewystarczające” – mówi burmistrz, dodając, że znak „teren zabudowany” przesunięto o prawie 300 metrów w stronę Jeleniej Góry.

W planach są kolejne rozwiązania. Mowa o budowie dedykowanego przejścia dla pieszych w pobliżu ul. Lipowej, modernizacji odcinka prowadzącego do ronda, a także o dodatkowych znakach i piktogramach. GDDKiA po tragedii zobowiązała się do całego pakietu zmian, ale mieszkańcy i władze gminy patrzą na to z rosnącą niecierpliwością, bo na stole wciąż nie ma sygnalizacji świetlnej uruchamianej na żądanie.

To właśnie o takie światła zabiegają osoby związane z akcją „Spacer na Piątkę”. Dla nich obecne rozwiązania – poprawa oświetlenia, korekta organizacji ruchu i nowe oznakowanie – są krokiem w dobrą stronę, lecz nadal nie zamykają sprawy. I trudno się dziwić. W miejscu, w którym zginęły dwie kobiety, każdy kolejny element zabezpieczeń przestaje być dodatkiem, a staje się testem, czy bezpieczeństwo naprawdę potraktowano serio.

na podstawie: Gmina Strzegom.