Dziecko zniknęło po kłótni - psycholożka wskazuje pierwsze kroki

Dziecko zniknęło po kłótni - psycholożka wskazuje pierwsze kroki

FOT. Policja Świdnica

Gdy nastolatek wychodzi z domu po kłótni i nie wraca na noc, rodzice często stają przed najtrudniejszą decyzją - czekać czy od razu zgłaszać sprawę Policji. Psycholożka Fundacji ITAKA przypomina, że powiadomienie służb nie jest karą, tylko reakcją na realny lęk o bezpieczeństwo dziecka. W Polsce rocznie notuje się ponad 2000 zaginięć osób poniżej 17. roku życia, a większość z nich to ucieczki z domu lub placówek opiekuńczych.

Z przedstawionych danych statystycznych wynika, że ponad 95 proc. takich dzieci odnajduje się w ciągu pierwszego tygodnia. To uspokaja tylko częściowo, bo - jak podkreśla psycholożka - największym wyzwaniem bywa nie samo odnalezienie, ale powrót nastolatka do domu, szkoły i środowiska rówieśniczego. Tło tych ucieczek bywa różne: konflikty w rodzinie, przemoc, napięcie emocjonalne albo problemy, które zaczęły się poza domem.

Jak podaje Policja, w takich sprawach liczy się szybka reakcja. W rozmowie z Fundacją ITAKA psycholożka zwraca uwagę, że rodzice często boją się zgłoszenia, bo kojarzą je z konsekwencjami dla rodziny. To błędne myślenie, które potrafi opóźnić działanie.

“Powiadomienie służb nie jest karą, a konsekwencją tego, że martwiliśmy się o dziecko i nie wiedzieliśmy, czy jest bezpieczne.”

Ekspertka podkreśla, że rodzice nie zawsze są w stanie ochronić dziecko przed każdym zagrożeniem. Ucieczki nie biorą się wyłącznie z domu. Część problemów rodzi się w szkole i w relacjach z rówieśnikami, a czasem dziecko przez lata nie uczy się, jak prosić dorosłych o pomoc. Wtedy przy pierwszym większym kryzysie wybiera ucieczkę zamiast rozmowy.

Po powrocie - niezależnie od tego, czy nastolatek wróci sam, czy zostanie doprowadzony przez funkcjonariuszy - najpierw trzeba zadbać o podstawy. Jedzenie, kąpiel, sen i chwila spokoju są ważniejsze niż natychmiastowe przesłuchanie. Na rozmowę o szczegółach przychodzi czas dopiero następnego dnia. Wtedy można wrócić do tego, co się wydarzyło, i powiedzieć wprost, że rodzice bali się o dziecko.

“Jeżeli obiecamy dziecku, że coś zrobimy, żeby mu pomóc, to zróbmy to.”

To samo dotyczy szkoły i rówieśników. Nauczyciele nie powinni naciskać ani zawstydzać dziecka, a żarty z ucieczki mogą tylko pogłębić problem. Psycholożka zwraca też uwagę na internet, bo to właśnie tam często zaczynają się konflikty, bullying i komentarze, które po zaginięciu potrafią być brutalne. Rodzice nie powinni też podawać prywatnego numeru telefonu w ogłoszeniach o poszukiwaniu, bo sieć szybko zamienia się w miejsce kolejnego ataku.

W przypadku wątpliwości pomoc daje bezpłatny Telefon w Sprawie Zaginionego Dziecka i Nastolatka 116 000. To numer, pod który rodzic może zadzwonić zarówno w trakcie poszukiwań, jak i po powrocie dziecka, jeśli nie wie, jak rozmawiać i od czego zacząć. Fundacja ITAKA przypomina też, że opiekunowie nie muszą znać odpowiedzi na wszystko od razu - mogą poprosić o wsparcie specjalistów i wrócić do trudnej rozmowy później.

Coraz częściej Policja uruchamia działania szybko, a większość spraw kończy się szczęśliwie. Mimo to każda taka ucieczka pokazuje, jak cienka jest granica między domowym konfliktem a prawdziwym kryzysem. To jeden z tych przypadków, w których kilka godzin może zdecydować o wszystkim, a chłodna reakcja dorosłych bywa ważniejsza niż emocje tuż po powrocie dziecka.

na podstawie: KPP Świdnica.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Policja Świdnica). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.