Szybko wybrał przeciwnika - znak drogowy „koniec drogi wewnętrznej”. Pomimo usilnych starań znak się nie poddawał. Zawstydzony swą bezsilnością młody człowiek udał się na poczekalnie dworca kolejowego i tam właśnie spotkał się z patrolem straży miejskiej, wezwanym przez dyżurnego. Sprawa zakończyła się mandatem karnym. Mamy nadzieję, że w przyszłości młody mężczyzna będzie lepiej panował nad swymi emocjami.